Blog

Ludzie są tym, co w podróżach i w ogóle w życiu fascynuje mnie najbardziej. Moim zdaniem to właśnie ludzie tworzą klimat każdego miejsca. Potrafią nadać niesamowitego uroku niezbyt ciekawemu otoczeniu, albo zepsuć wrażenia z najpiękniejszego nawet zakątka. Ludziom, ich zachowaniu i zwyczajom poświęcam zawsze bardzo dużo uwagi. Chętnie też nawiązuję z nimi kontakt, bo od nich można się dowiedzieć najciekawszych rzeczy. Ale lubię też usiąść i obserwować ich codzienność. Potrafię to robić godzinami. To pozwala poznać prawdziwe, niewyreżyserowane oblicze danego miejsca. Ale to wymaga cierpliwości, uważności i szacunku do miejsca i jego mieszkańców.

Ludzie na szlaku

Ciekawych historii wcale nie trzeba daleko szukać. Zapewne cała obsługa hotelu, w którym właśnie się zatrzymałeś to lokalni mieszkańcy. Oni wiedzą najlepiej co, gdzie i jak. I nie trzeba wcale ich długo zachęcać, żeby zechcieli być przewodnikiem po swoim mieście, kraju, czy historii. Najczęściej wystarczy ich po prostu… zauważyć.

Djerba. Jest po sezonie, nie ma zbyt wielu gości. Hotelowymi korytarzami co jakiś czas przemyka dyskretna obsługa. Kilka razy dziennie widzę starszego pana o bardzo tradycyjnych tunezyjskich rysach. Jest ubrany w hotelowy uniform i zajmuje się drobnymi naprawami i pracami porządkowymi. Zawsze skupiony na swoich zadaniach i zawsze uśmiechnięty. Zgodnie z przyjętym w hotelu zwyczajem, każdemu napotkanemu gościowy wysyła pozdrowienie. Któregoś dnia podchodzę do niego i pytam co słychać i jak mu się podoba praca w hotelu. Pan dobrze wie, że jestem tu już kilka dni, pamięta mnie z widzenia. Nie jestem dla niego anonimowa, mimo, że w hotelu są inni goście. Też jest uważny. Uśmiechnięty odpowiada, że bardzo lubi swoją pracę i że nie chciałby wykonywać innej. Lubi naprawiać rzeczy i utrzymywać porządek, lubi kiedy goście są zadowoleni i mogą odpoczywać w spokoju. Lubi patrzeć na ich uśmiechnięte twarze bo wie, że to jest też jego zasługa. Bardzo lubi swój uniform, który podkreśla, że jest częścią tego miejsca.

Słucham go i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że największą wartością dla niego w tej pracy jest to, że czuje się potrzebny. Pytam go czy jest może jednak coś, czego nie lubi, co go męczy. W końcu pracuje fizycznie, a widać po nim, że ma już swoje lata. Odpowiada spokojnie i z tym swoim szczerym uśmiechem, że nie ma niczego takiego, czego nie lubi. Ale jest jedna rzecz, która czasem go zasmuca. Chodzi o to, że goście w hotelu nie zauważają go, nie odpowiadają na pozdrowienia, jest dla nich jak powietrze, przezroczysty. A on przecież jest tu właśnie dla nich… Nasza rozmowa powędrowała później na bardziej podróżnicze tory. Opowiedział mi o swoim domu, rodzinie, tutejszych zwyczajach. Zasugerował kilka wartych zobaczenia miejsc i opowiedział o tradycyjnych lokalnych przysmakach. Okazał się być skarbnicą wiedzy i był szczęśliwy, że może się nią ze mną podzielić.

Czym byłyby nasze podróże, gdyby nie ludzie, których spotykamy na szlaku? Warto rozglądając się wkoło docenić ich obecność, choćby skinieniem głowy na powitanie, czy krótką pogawędką, uśmiechem, zwykłym dziękuję. Nie bądźmy ślepi i głusi na to, co może się okazać najcenniejszym elementem wyprawy.


Tekst i zdjęcia nadesłane przez Krolinę Jurkiewicz


Jeśli chcesz, żeby Twój tekst również znalazł się na naszym blogu
napisz do nas na adres  info@medycynanakrancachswiata.com

 

Partnerzy

Kontakt

Organizator kampanii

unique work 

ul. Przeskok 2

00-032 Warszawa

tel.: (22) 403 60 68

e-mail: kontakt@uniquework.pl

Przejdź do paska narzędzi