Ukochane miejsca, czyli dlaczego byłem 20 razy w Dolomitach

Ukochane miejsca, czyli dlaczego byłem 20 razy w Dolomitach

Każdy z nas ma swoje ulubione miejsca. Działają one trochę jak magnes, bo przy każdej możliwej okazji chce się do nich wracać. Czasami ciężko wytłumaczyć rodzinie czy znajomym co sprawia, że kolejny raz, zamiast poznawać nowe miejsca, jedziemy w dobrze znane rejony. W moim przypadku Dolomity stały się moją małą obsesją. Jeżdżę tam kilka razy do roku, a ku zdziwieniu wielu osób nie umiem jeździć na nartach. Jeżdżę tam jednak bez względu na porę roku. Po prostu kocham te góry!

Pierwiastek boski

Kiedyś zastanawiałem się co takiego jest w niektórych miejscach, że nie możemy o nich zapomnieć. Mój wujek przez lata jeździł na wakacje do Kołobrzegu rezerwując zawsze jeden i ten sam pokój z widokiem na morze. Znajomi ze studiów każdej zimy wyjeżdżali do Austrii, żeby poszusować na lodowcach. Mógłbym tak mnożyć przykłady, ale to pokazuje, że każdy podróżujący popada w pewnego rodzaju „chorobę miejsca”. To właśnie w tym konkretnym miejscu odkrywa się pierwiastek boski i to sprawia, że patrzymy na to miejsce inaczej niż na wszystkie inne. Czasem tym pierwiastkiem są realne wspomnienia, a czasem – jak w moim przypadku z Dolomitami – jest to wyryty we mnie zachwyt z pierwszego poranka, kiedy zobaczyłem majestatyczne ściany Cristallo i Sorapisa nad Cortiną. Do dzisiejszego dnia, kiedy zamknę oczy, mogę przywołać w sekundę ten obraz.

Sztuka poznania

Podróżując przez ponad 10 lat w Dolomity siłą rzeczy poznałem wiele różnych zakątków i czuję się tam jak u siebie. Będąc raz w życiu we Francji zobaczyłem całkiem sporo, ale nie mam poczucia, że doskonale znam Lazurowe Wybrzeże. Po Dolomitach jeżdżę już na pamięć. Nie potrzebuję mapy. Znam najlepsze miejsca z kawą. Wiem gdzie wieczorem wejść na pizzę. Każdy punkt widokowy przywołuje masę wspomnień. Z biegiem lat rośnie też moja ciekawość i każdy kolejny wyjazd przynosi nowe odkrycia. Wrodzona ciekawość już w domu zadaje pytanie – co jest za tym wzniesieniem? Kolejnym razem ruszam, żeby to sprawdzić.

Tajemnica

Pewnie nikomu nie uda się wyjaśnić tego fenomenu niektórych miejsc. Ludzie są różni i to tworzy piękny koloryt – jedni odpoczną tylko nad morzem, a inni tylko w górach. Można to tłumaczyć ciśnieniem, wysokością czy powietrzem, ale moim zdaniem jest w tym pewna tajemnica, której nie da się rozwikłać. Sam próbuję się z Dolomitów „wyleczyć”. Myślałem, że po zimowej wyprawie na Lofoty mi przejdzie. Zrobiło się gorzej, bo zaraz po powrocie wyskoczyłem do Włoch stęskniony za porannym widokiem na Sassolungo.

Moje miejsca

Widok na Dolomity, wiosna

Nie wstydzę się tego sentymentalizmu. Mam swoje ulubione miejsca na świecie i chętnie do nich wracam przy każdej okazji. Często działają one jak iskra. Potrafią zapalić niezwykłe wspomnienia. Myślę, że to dobrze jeśli ma się swoje miejsce na ziemi, inne poza tym, w którym się mieszka. Poznając je coraz lepiej można szukać odpowiedzi na nurtujące pytanie „dlaczego?”. Ja porzuciłem już te wyrzuty sumienia, że czekają na mnie Pireneje, Kaukaz czy Andy. Od lat gromadzę pięknie wspomnienia z Dolomitów, a radość kiedy wjeżdżam na Passo Sella jest za każdym razem nie do opisania.