Podróżowanie camperem - plusy i minusy

Podróżowanie camperem - plusy i minusy

Za kilka dni ruszam camperem do Włoch. Z kimkolwiek nie rozmawiam słyszę lub wyczuwam w głosie lekką zazdrość. Wydaje mi się jednak, że wynika ona głównie z wyobrażeń jakie ludzie mają o takiej podróży, często odbiegających od rzeczywistości. Podróż camperem nie należy do najprostszych i wcale nie jest tania. W niektórych przypadkach może okazać się zupełnie nieopłacalna. Jakie są plusy i minusy podróżowania camperem?

Wolność?

O wyjeździe camperem wiele osób myśli tak – pojadę, dopadnie mnie zmęczenie, więc zaparkuję i pójdę spać. Owszem, jest to możliwe, ale często bardzo skomplikowane. Po pierwsze trzeba znaleźć w miarę równe miejsce. Nie trochę równe. Równe, bardzo równe. Zapewniam, że sen przy nawet lekkim kącie nachylenia jest męczarnią. Po drugie dopóki nie podróżuje się camperem nie zwraca się uwagi na pojawiające się bardzo często zakazy parkowania dla tych pojazdów. Oczywiście tam gdzie pasowałoby nam to najbardziej jest to zazwyczaj zabronione w godzinach nocnych. Sen o wolności szybko się kończy. Podróż camperem to bardzo często ogrom czasu stracony na poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Dla początkujących okaże się to nie lada wyzwaniem. Kolejną trudnością jest to, że w wielu miejscach w Europie pozostawienie campera przy ulicy w 90% może zakończyć się włamaniem. Nie jest przecież tajemnicą, że mieszczą się w nim różne cenne rzeczy – my o tym wiemy, ale wiedzą również o tym całe gangi, które na południu Włoch czy w Hiszpanii są po prostu plagą.

Będzie tanio?

Niekoniecznie. Jak już wspomniałem nie jest łatwo znaleźć miejsce do spania, ani do bezpiecznego zaparkowania w mieście. Pozostają więc parkingi strzeżone i oczywiście campinigi. Jasne! Ale zaraz, ile to kosztuje? Myślę, że wiele osób złapałoby się za głowę na widok cen na włoskich campingach. Paradoksalnie cena za nocleg może tam przekroczyć cenę za łóżko w pensjonacie. Na campingu płacimy za każdą osobę, za campera i często za prąd. Ciepła woda pod prysznicami również często poleci dopiero po wrzuceniu monety. Sumując wszystkie koszty dojedziemy do naprawdę wysokich cen, które mocno podważą sensowność takiego wyjazdu. Ale, ale! Przecież możemy jeść w camperze i na tym zaoszczędzimy! Tak, to się zgadza. Trzeba sobie tylko uświadomić czy sporą część urlopu i podróży chcemy spędzić przy małych palnikach na gotowaniu?

Będzie wygodnie?

Nie będzie. Jeśli ktoś przyzwyczajony jest do ekspresowych podróży osobówką, to po pierwszych 100 km camperem zrozumie różnicę. Parkowanie gdziekolwiek wymaga sporych umiejętności. Dopiero kiedy ruszymy w podróż tak dużym pojazdem zauważymy ile ograniczeń wysokości napotkamy na drodze. Parking podziemny? Zapomnij. Może chociaż wnętrze będzie wygodne? To zależy. W standardowych camperach jest w miarę przestronnie, ale już po kilku dniach odczuwa się brak większej przestrzeni. Co ze spaniem? Jest wygodne, jak w łóżku, ale pod jednym warunkiem. Poza tym, że camper musi stać równo to nie powinien stać w miejscu gdzie jest głośno. Cienkie ściany przepuszczają każdy szmer i jeśli wybierzemy parking na autostradzie to będzie nam całą noc towarzyszył szum i trzaskanie drzwiami.

Czy są jakieś plus?

Oczywiście. Kiedy już ma się świadomość tych ograniczeń o których wspomniałem przychodzi czas na wyliczenie plusów jakie niesie za sobą podróż camperem. Nie jest przecież tak, że pół Europy oszalało wybierając ten środek lokomocji. Po pierwsze przy dobrej organizacji wnętrza można przez całą podróż czuć się jak w domu. Po drugie nie trzeba szczególnie planować każdego dnia. Jeśli gdzieś nam się spodoba to możemy tam po prostu zostać. Dzięki camperowi można w spokojnym tempie zobaczyć bardzo dużo ciekawych miejsc unikając codziennego pakowania. Przy sprawnej organizacji trzeba tylko schować naczynia i można jechać dalej. Jeśli jakieś miejsce nas zauroczy to możemy zostać tam tak długo na ile starczy nam wody i jedzenia. Ogromnym plusem jest możliwość podróżowania ze zwierzętami, które często w hotelach nie są mile widzianymi gośćmi. Myślę jednak, że najbardziej pociągające w takiej podróży jest to, że kiedy już wszystko porozkłada się we wnętrzu to tworzy się naprawdę domowy klimat. Człowiek oswaja się z tą przestrzenią i zaczyna w niej dobrze funkcjonować. 

Sztuka planowania

W tym całym romantyzmie musi być sporo rozsądku i planowania. Nie mając doświadczenia polecam sporo poczytać i porozmawiać z tymi, którzy w ten sposób podróżowali. Jadąc camperem trzeba pamiętać o wielu rzeczach, które nie interesują nas w normalnej podróży. Skąd wezmę wodę do mycia i gotowania? Czy wystarczy mi gazu? Po jakim czasie wyładuję akumulator kabinowy? W dzisiejszych czasach sprawę miejsc do zatrzymania ułatwia dostęp do map satelitarnych i widoków ulicznych z najróżniejszych zakątków świata. Jeśli nie planujemy zatrzymywać się każdego dnia na campingu to warto przejrzeć przed wyjazdem mapę i wytypować sobie potencjalne miejsca do zatrzymania. Szukanie ich w ciemnościach czy deszczu może okazać się męką. Kiedy już uda się znaleźć dogodne miejsce to doradzam rozejrzeć się po okolicznych słupach czy drzewach w poszukiwaniu informacji o zakazie parkowania. Dopiero kiedy jesteśmy pewni, że nie łamiemy prawa możemy spokojnie zabrać się za gotowanie i odpoczynek. W większości przypadków pierwszy patrol policji albo „życzliwy” sąsiad sprawią, że z takiego miejsca będziemy musieli odjechać. Jest to bardzo denerwujące kiedy kolacja czeka już na stole…

Kiedy warto wybrać się camperem w świat?

Na podróż camperem decyduję się tylko wtedy kiedy liczba argumentów ZA mocno przeważa te PRZECIW. Wybieram campera również wtedy kiedy planuję dłuższą podróż. W najbliższym czasie ruszam na prawie 26 dni do Włoch. Jest to na tyle długi czas, że nie odczuję ani przedłużającego się czasu jazdy, a możliwość zabrania jedzenia i gotowania na własną rękę pozwoli mi mocno obniżyć koszty. Uważam też, że przed pierwszą daleką podróżą trzeba koniecznie wybrać się gdzieś na weekend. Trzeba posmakować życia w camperze. Chcąc uniknąć rozczarowań nie polecam rozpoczynania od wyjazdu na wymarzony urlop… Koniec końców jest tak, że z całą świadomością ograniczeń i tak lubię ten styl podróżowania. Mając trochę doświadczenia szyję podróż na własną miarę. Kiedy budzę się rano nad brzegiem jeziora i piję kawę patrząc na unoszące się mgły wiem, że warto znosić te wszystkie niedogodności. Dla takich momentów wolności warto!